Trzy koncerty flamenco w trzy dni

with 2 komentarze

Czyli o moich przygotowaniach do występów, które odbywają się nie tylko na sali tanecznej.

Czeka mnie pracowity tydzień z kumulacją różnorodnej pracy, w tym trzech koncertów. Jeden dziś, we wtorek, o 21.00 w Café de Arte przy Alamedzie i dwa w czwartek – pierwszy na imprezie zamkniętej po południu, drugi o 22.00 w klubie Alegrías w Trianie. O tym ostatnim wiedziałam od miesiąca, o pozostałych dowiedziałam się pod koniec zeszłego tygodnia. Pewnie sądzicie, że w panice ćwiczę po 10 godzin dziennie? Prawda jest inna 🙂

Podczas sierpniowych wykładów we Wrocławiu i Krakowie opowiadałam, jak przygotowania do takich pokazów wyglądają od kuchni. Dostaję informację o dacie i miejscu, bardzo często tylko kilka dni wcześniej. Teraz zaczyna się cała logistyka. Po pierwsze, trzeba poszukać muzyków, którzy danego dnia będą wolni, będą mieli czas na próby, są dobrzy, są fajni, nie zażądają astronomicznej kwoty… na szczęście tacy istnieją. Po drugie, trzeba ustalić terminy prób, zarezerwować salę i zadbać o to, żeby każdemu pasowało. Brzmi prosto, ale może to zająć kilka godzin debatowania na WhatsAppie – tutejszym podstawowym narzędziu komunikacji.

Koncert flamenco w Café de Arte (Sewilla), 18 listopada 2014
Koncert flamenco w Café de Arte (Sewilla), 18 listopada 2014

No dobrze, mamy śpiewaka i gitarzystę, mamy godziny prób. Teraz czas na plakat. W niektórych miejscach organizatorzy go przygotowują i drukują, w innych to zadanie dla artystów, czytaj tancerki. Z gotowym i pięknym plakatem trzeba lecieć do drukarni, ale najlepsze zaczyna się dopiero teraz: plakatowanie i rozdawanie ulotek. Tutaj każdy ma swój system i podpytujemy się nawzajem, jak to robią koledzy.  Zwłaszcza, jeśli komuś uda się przyciągnąć tłumy. Ja sama już kilka razy zmieniałam strategię i już niedługo chyba będę mogła zatrudnić się spokojnie jako profesjonalistka od plakatowania. 😉 Miesiąc temu, gdy tańczyłam sala pękała w szwach, ale z kolei teraz miejsca turystyczne świecą już pustkami a po dzielnicy Santa Cruz spacerowałam wczoraj wieczorem prawie sama. Nigdy do końca nie wiadomo czego się spodziewać.

Gdy wieszam plakaty często śmieję się w duchu sama z siebie, gdy wyobrażam sobie, że obklejam moimi zdjęciami wrocławski Ostrów Tumski. W Sewilli jednak właśnie tak to funkcjonuje.

Informacja o moim występie w sewilskiej gazecie kulturalnej :-)
Informacja o moim występie w sewilskiej gazecie kulturalnej Yuzin www.yuzin.com

Po drodze zdarzają się miłe niespodzianki. Przypadkowo natrafiłam na informację o moim koncercie w tutejszym informatorze kulturalnym. Oczywiście niesamowicie się ucieszyłam, bo jeszcze nie tak dawno to mogłabym sobie o tym tylko pomarzyć! Dało mi to jednak do myślenia. Przecież nie nazywam się „Dowgiato”! Hahahaha! Niestety wina jest tu tylko moja, bo jakoś tak do tej pory wierzyłam, że jednak uda się wymawiać moje trudne nazwisko… I zupełnie ignorowałam istnienie litery „ł”. Chyba jednak powoli zaczynam dojrzewać do decyzji o poszukiwaniach pseudonimu artystycznego. Pewnie to potrwa, więc póki co występuję pod samym imieniem.

Plakaty w większości już wiszą, ulotki leżą, w gazetach „jestem”, studio czeka, muzycy poinformowani i nareszcie można zająć się tym, co najważniejsze – tańczeniem! No właśnie, co tu tańczyć? Na szczęście już od jakiegoś czasu jestem zawsze w gotowości. Mam się w co ubrać, sukienki gotowe i staram się mieć minimum dwa układy – aktualnie style alegrías soleá – które mogę zatańczyć „w środku nocy”. Jak znalazł na takie sytuacje.

Koncert flamenco w klubie Alegrías (Sewilla), 20 listopada 2014
Koncert flamenco w klubie Alegrías (Sewilla), 20 listopada 2014

Pewnie ciężko będzie Wam w to uwierzyć, ale zazwyczaj przed występami w barach i klubach umawiamy się tylko na jedną czy dwie próby w pełnym składzie. Jak to możliwe? To już temat na osobny post, może nawet posty. I bynajmniej nie chodzi mi o magię flamenco, lecz o system komunikacji pomiędzy członkami zespołu.

Trzymajcie więc za nas kciuki. Oby na widowni nie zostało ani jedno wolne krzesło. A ja obiecuję dać z siebie wszystko… zarówno podczas koncertu, jak i w trakcie plakatowania Triany. 😉

Jeśli jesteście lub mieszkacie w Sewilli, zapraszam serdecznie!

2 Responses

  1. Madre
    | Odpowiedz

    Emilka ale mnie zaskoczylas ! Nie mialam pojecia ze to az tak pracowicie jest przed cala impreza .Dla mnie to wyglada tak : robisz proby co bedziesz tanczyc , ubierasz sie pieknie , mocny makijaz , uczesanie dostosowane do wystepu i oklaski publicznosci !! ! Podziwiam Cie coraz bardziej .Pracujesz bardzo ciezko i sam koncert to ogromny wysilek ( bylam i widzialam ile potu trzeba wylac ,zeby pokazac artyzm tanca flamenco ) a do tego ile przygotowañ , prob , wycieczek z plakatami , umawianie sie z ludzmi co nie zawsze mozna na nich polegac itp .Emilko zycze Ci pelnej sali wielbicieli tanca flamenco i burzliwych oklaskow .

    • Emilia Dowgiało
      | Odpowiedz

      Dziękuję 🙂 Tak, to faktycznie ciężka robota i dlatego postanowiłam o tym napisać.

Leave a Reply